piątek, 3 lutego 2012

Musę zębami!

Kończyła się pora obiadowa, nieliczni maruderzy ustępowali miejsca tym, którzy jako pierwsi skończyli konsumować i teraz, z napełnionymi brzuszkami, mieli ochotę zmienić przeznaczenie jadalni, wykorzystując tę uniwersalną przestrzeń jako świetlicę.
Natalka skończyła właśnie drugie danie i zabrała się do zupy. Tak, do zupy, bo tę wydawano tu po drugim daniu. Co kraj - to obyczaj.

Przy jednym ze stolików, właściwie jedynym takim, bo w przeciwieństwie do pozostałych, zdecydowanie niższym i sześciokątnym, toczyła się rozmowa.