sobota, 5 lutego 2011

Ile kolorów ma tęcza?

No właśnie... Ile?
Byłem (jako opiekun) z Natalką na wykładzie DUD-u. To Dąbrowski Uniwersytet Dziecięcy, gdzie młodzi słuchacze spotykają się na wykładach.
Tym razem temat był bardzo kolorowy: „Magia kolorów - czyli jakie figle płata nam światło”.
Prowadzący: pan Maciej Kot, autor bajkowych wymalowań w ponad setce dziecięcych szpitali w całej Polsce, ciekawa osobowość artystyczna i sceniczna.
Niestety. Mam poczucie niedosytu.
Pan artysta dużo gadał (szczególnie dużo o swoich dokonaniach), naobiecywał dzieciakom konkursów z nagrodami i zamiast pokazać coś, co naprawdę na dziecięcych obliczach wywoła niekontrolowane „ach!”, posiłkował się jakimiś prezentacjami z laptopa. Na dodatek nie wszystkie działały.
Kompletnym nieporozumieniem okazała się część wykładu: „Czy-Macie-Jakieś-Pytania?”.
Dzieciaki doprowadzały do stanów matrwiczych swe górne kończyny, próbując zostać zauważonym poprzez uniesienie palca, a szczęśliwcy którym podsuwał się pod nos dzierżony przez pana artystę mikrofon, albo... zapominali języka w gębie, albo zadawali pytania: „a wie pan że moja mama pana zna?”, albo: „a malował pan moje przedszkole?”, itp.
A jak już któreś dziecko przytomnie spytało: „ile kolorów ma tęcza?”, to pan artysta radośnie odparował" „sześć”.
W pierwszej chwili pomyślałem:

„Oooooj...
Panie artysto...
Będąc prowadzącym wykład na zajęciach dziecięcego, ale - bądź co bądź - uniwersytetu, nie można dzieciakom półprawd sprzedawać!

Może gdyby chciało się panu artyście pokazać dzieciakom zwykły pryzmat rozszczepiający dzienne światło, nie palnąłby takiego babola. Może...
To tak jakby na pytanie: "w jakiej temperaturze wrze woda?"- odpowiedział: "100 stopni".
Niby tak. Ale przecież nie zawsze.”

I pal licho nudnawy, przykrótkawy i wymykający się spod kontroli (konkursów nie było, a wychodzące z audytorium dzieci usłyszały, że nagrody zostaną „rozlosowane”, cokolwiek to znaczy) wykład.
Zasiał pan artysta poważny niepokój we mnie.
To w końcu ile? Ma tych kolorów 6 czy 7?
Poszukałem...
Tęcza powstaje w wyniku dyspersji (czyli zjawiska rozdzielenia się fali na składowe o różnej długości) oraz przez załamanie i odbicie światła przez niemal kuliste krople wody.
Światło składa się z kolorów, których nie widzimy. Kiedy słońce odbija się w kropelkach deszczu, woda dzieli światło na sześć kolorów: czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski i fioletowy. To są właśnie kolory tęczy. Istnieje więc "tylko" sześć kolorów tęczy, chociaż zwykle mówi się o siedmiu. A żartobliwie – szukamy nawet ósmego koloru tęczy.
Kolor indygo został dołączony do pozostałych sześciu kolorów tak, aby ich liczba wynosiła siedem.
Tak więc tęcza zawiera:
• Czerwony
Pomarańczowy
Żółty
Zielony
Niebieski
Indygo (ciemny błękit)
Fioletowy
Wychodzi na to, że pan artysta i miał rację i nie miał racji.
Bo niby tak - światło rozszczepia się na sześć kolorów, ale w postrzeganiu tęczy - wyróżniamy siedem. I bądź tu, człowieku, mądry|!
Szkoda, że wykład był taki krótki. Z pewnością byśmy to rozstrzygnęli...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz