Ze zgrozą stwierdzam, że nie umiem.
Nie umiem pisać. Nie umiem już. I już!
Spojrzyj proszę na te dwie linijki. Tak, te powyżej.
To jakieś dziesięć, może piętnaście minut.
A wersji? Także kilkanaście poprzedzało tę, którą widać.
Została ta, bo jakaś być musi.
Nie ma co zaprzeczać, posądzać o kokieterię. To się czuje. To się wie.
Z pisaniem jak z wszystkim.
To albo sprawia radość i samo idzie, albo próżno się wysilać.
Przytulisko dla rozmaitych tekstów. Nieobiektywnie, ale refleksyjnie. Wizja ojca. Słowem: ojcowizja.
piątek, 27 grudnia 2019
Bili nas
Byliśmy w szkole.
Mojej. Podstawowej.
To znaczy, już nie podstawowej, bo od czasu reformy - gimnazjum.
A właściwie - już nie gimnazjum, bo właśnie nim przestała być. Kolejna reforma zmiotła z horyzontu edukacji ten rodzaj szkół.
Formalnie - prawie filia Wyższej Szkoły Bankowej. Ale jeszcze nie. Wszak wakacje.
Dość.
Byliśmy w mojej dawnej podstawówce. Z rodziną. Zawsze rodzinnie świętujemy zakończenie roku szkolnego.
Super.
Super tak wrócić!
Cofnąć czas. Zilustrować wspomnienia. Rzucić swawolnej pamięci: "sprawdzam!".
Super być z kimś, komu się dużo opowiadało. Na przykład z dzieciakami. (A więc ta wybita szyba - to tutaj?)
Absolut stawania się ciałem, choćby nie wiem jak barwnie, przekazanego słowa. Dla takich chwil warto.
Mojej. Podstawowej.
To znaczy, już nie podstawowej, bo od czasu reformy - gimnazjum.
A właściwie - już nie gimnazjum, bo właśnie nim przestała być. Kolejna reforma zmiotła z horyzontu edukacji ten rodzaj szkół.
Formalnie - prawie filia Wyższej Szkoły Bankowej. Ale jeszcze nie. Wszak wakacje.
Dość.
Byliśmy w mojej dawnej podstawówce. Z rodziną. Zawsze rodzinnie świętujemy zakończenie roku szkolnego.
Super.
Super tak wrócić!
Cofnąć czas. Zilustrować wspomnienia. Rzucić swawolnej pamięci: "sprawdzam!".
Super być z kimś, komu się dużo opowiadało. Na przykład z dzieciakami. (A więc ta wybita szyba - to tutaj?)
Absolut stawania się ciałem, choćby nie wiem jak barwnie, przekazanego słowa. Dla takich chwil warto.
Wielki Piątek
W kościele byłem.
Z córką.
No więc w czwartek - Msza Wieczerzy Pańskiej.
Umywanie nóg, ogołocenie ołtarza, przeniesienie Najświętszego Sakramentu do ciemnicy, brak muzyki organowej, tylko a-capella i kołatki. Klekot wydają dojmujący taki. Inaczej jest. Choćby z tego powodu, poznawczo, warto!
W piątek - wiadomo - Liturgia Wielkiego Piątku (bo mszy nie ma, ale mszy w sensie przeistoczenia).
A żeby wszystko było jak trzeba - bo w końcu piątek - to jeszcze Droga Krzyżowa. Ostatnia w tym roku.
No więc w drogę!
A droga taka sobie. Bardzo przenośna.
Jeśli ciało Zbawiciela z krzyża zdjęte, to znaczy, że Ciało Boże wędruje w ludzkie ręce. A to już przecież symboliczna komunia. No takie tam... Potem zaczęło się.
Cisza. Milczenie. Wprowadzenie krzyża z zasłoniętym Chrystusem. Potem proboszcz leżący krzyżem. Normalnie twarzą do posadzki! Podeszwami do góry!
Ja to pierwszy raz na żywo widziałem! I z bliska.
Z córką.
No więc w czwartek - Msza Wieczerzy Pańskiej.
Umywanie nóg, ogołocenie ołtarza, przeniesienie Najświętszego Sakramentu do ciemnicy, brak muzyki organowej, tylko a-capella i kołatki. Klekot wydają dojmujący taki. Inaczej jest. Choćby z tego powodu, poznawczo, warto!
W piątek - wiadomo - Liturgia Wielkiego Piątku (bo mszy nie ma, ale mszy w sensie przeistoczenia).
A żeby wszystko było jak trzeba - bo w końcu piątek - to jeszcze Droga Krzyżowa. Ostatnia w tym roku.
No więc w drogę!
A droga taka sobie. Bardzo przenośna.
Jeśli ciało Zbawiciela z krzyża zdjęte, to znaczy, że Ciało Boże wędruje w ludzkie ręce. A to już przecież symboliczna komunia. No takie tam... Potem zaczęło się.
Cisza. Milczenie. Wprowadzenie krzyża z zasłoniętym Chrystusem. Potem proboszcz leżący krzyżem. Normalnie twarzą do posadzki! Podeszwami do góry!
Ja to pierwszy raz na żywo widziałem! I z bliska.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)